Co Stypendyści piszą o Fundacji PiN?

Czy stypendium jest dla mnie pomocne?

Pomoc okazana przez Fundację jest dla mnie nieoceniona z paru względów. Po pierwsze – środki materialne umożliwiają mi skupienie się na tym,  co w tej chwili jest dla mnie najważniejsze – na własnym rozwoju.  Przy obecnym trybie studiów, rzeczą niemożliwą byłoby połączenie nauki i przedsięwzięć dodatkowych, takich jak m.in. wolontariat i koła naukowe z pracą. Wszystkie te aspekty są dla mnie bardzo ważne, dają mnóstwo satysfakcji, więc rezygnacja z któregoś z nich byłaby dla mnie tym trudniejsza.

Po drugie,  a zarazem najważniejsze, stypendium jest dla mnie olbrzymim wyróżnieniem.  Bycie częścią utalentowanego grona stypendystów jest powodem do dumy.  Wraz z pomocą materialną każdy z nas dostał bowiem olbrzymie zaufanie i niemierzalne wsparcie.  Studia są czasem, w którym doświadczamy nie tylko sukcesów,  ale także porażek i rozterek.  Wszystkim tym możemy dzielić się w naszym gronie. Nic nie mobilizuje bardziej niż przeświadczenie, że ktoś pokłada w nas nadzieję, widzi potencjał i wierzy, że właściwie go wykorzystamy. Dostrzegając to, każdy z nas wie jak ważne jest okazywanie pomocy innym i przekazywanie dobra dalej –  dobra,  którego sami doświadczamy w ogromnej dawce. Nie będzie wyolbrzymieniem jeśli napiszę, że dzieło Pani Grażyny i Pana Wojciecha, jakim jest Fundacja, krzewi najpiękniejsze wartości, a dla nas – stypendystów,  jest inspiracją. 

Ola, Studentka Analityki Medycznej

 

 

Kończąc licencjat z oligofrenopedagogiki bardzo chciałam kontynuować tą specjalizację na studiach magisterskich, jednak w Toruniu nie miałam takiej możliwości (brak specjalizacji). Dzięki stypendium z Fundacji mogłam wyjechać do Warszawy i podjąć dalsze studia na Akademii Pedagogiki Specjalnej (kolebka tej dziedziny). Stypendium umożliwiło mi skupienie się na nauce, rozwijanie zainteresowań, a nie na pracy, by móc się utrzymać. Przy dużej ilości ,,okienek” w planie łączenie pracy ze studiami czasem jest nawet niemożliwe. Jestem wdzięczna, że bez takich zmartwień mogłam wyjechać. Życia akademikowego też warto spróbować. Właśnie w akademiku poznałam wiele wspaniałych osób, na które mogę liczyć. Mnóstwo wydarzeń i zabawnych historii zostanie na długo w pamięci. Skorzystałam też z możliwości udziału w programie Erasmus+ i wyjechałam na semestr studiów do Dortmundu. Była to dla mnie największa przygoda i wielka lekcja zaradności – zajęcia na uczelni miałam po angielsku, ale poza uczelnią też trzeba było sobie radzić, a nigdy nie uczyłam się niemieckiego. Dużo podróżowałam i poznałam trochę niemiecką kulturę. Różnice wydawały mi się ogromne, ale przede wszystkim byłam pozytywnie zaskoczona sposobem prowadzenia zajęć na uczelni, tym jak bardzo są one praktyczne i zachęcające do szukania rozwiązań itp. Polecam każdemu. Dzięki stypendium mam też czas na hobby, którym od najmłodszych lat jest jazda na rolkach. Planuję jeszcze w tym roku przejechać polską część szlaku wokół Tatr (górskie wędrówki to kolejne zamiłowanie). Myślę, że rozwijanie swoich pasji jest bardzo istotne. Nie można tego pomijać nawet jeśli inni nie widzą w tym sensu. Ważne, że daje radość i jest taką ,,siłą napędową”. Nie chciałabym zostać w Warszawie na stałe, ale na razie cieszę się, że mam tyle możliwości i że mogę się spełniać.            

Justyna, Studentka Oligofrenopedagogiki

 

NASI PARTNERZY:
drozapol.pl dpwind.pl pss.biz.pl dp-invest.pl